Co, jeśli poezja dziecięca narusza mój światopogląd? Co, jeśli w wierszach adresowanych do dzieci jedzą mięso, a ja jestem „wege”?

To jasne, że „jeszcze się taki nie narodził, co by każdemu dogodził”. A już na pewno nie taki, który dogodziłby wszystkim zawsze i by idealnie nadążył za rozwojem ludzkiej myśli przez kolejne dekady, wieki, epoki.

Być może, gdyby wielcy klasycy dziecięcej poezji tworzyli i żyli współcześnie, pewne rzeczy ujęliby inaczej. Być może Kaczka Dziwaczka nie zostałaby upieczona i podana w brytfannie jako zając. Być może dla Jana Brzechwy ważny byłby wegetariański lub wegański styl życia. Nie jest wiedzą tajemną, że ewoluujemy. Coś, co jest typowe dziś, niekoniecznie było takie zawsze. Coś, co dawniej było akceptowane masowo, może być, i bywa, zupełnie nieakceptowane współcześnie.

W kilku słowach dygresji – Maria Konopnicka nie mogła przeżyć zapędów swojej córki Lorki do zostania aktorką, (co się i tak z powodzeniem w końcu Lorce udało), ponieważ, co może zdziwić, wówczas zawód aktorki w powszechnej opinii kojarzył się jednoznacznie z najstarszym zawodem świata. A dziś? Niewątpliwie z prestiżem, ze sztuką, bo tą właśnie aktorstwo jest.

Przemoc w klasyce... Czy to w ogóle możliwe?

Masowo akceptowana dawniej – dziś słusznie i miejmy nadzieję, że wszystkich – oburza. Na pierwszy z brzegu przykład nasuwają się „klapsy”. Mam nadzieje, że nie tylko dla mnie jest to nie do pomyślenia, ale dawniej oznaczały swojego rodzaju przejaw troski rodzicielskiej. To, że drastycznie chybiony, to już jasne. I wierzę, że współcześnie zupełnie wyeliminowany, tak jak i społeczne przyzwolenie na tego typu haniebne praktyki. Ale patrz akapit wyżej: „coś, co dziś masowo oburza, dawniej bywało normą i odwrotnie”. W poezji dziecięcej tworzonej przez naszych rodzimych wielkich pisarzy pojawiają się np. wątki klapsa. Co ja z tym robię? Na pewno nie rezygnuję z czytania, tylko cenzuruję. Czy to w prozie, czy to w poezji dziecięcej, czy to w polskiej, czy w zagranicznej – uczciwie przyznam: czytane fragmenty poddaję cenzurze. Podczas czytania nie wygłaszam, na przykład, że “Mała Syrenka” Andersena miała dylemat: czy zabić, zgodnie z poradami sióstr, ukochanego. A Jak w poezji pojawia się fragment nawiązujący do bicia, do klapsa (a pojawia) to „przebieram” ten fragment w inne słowa.

„Brzydkie” określenia.

W klasycznej poezji nieżyjących już wspaniałych pisarzy pojawiają się słowa, określenia, których być może nie chcemy czytać ani powtarzać naszym dzieciom, bo mamy prawo uważać je za niewłaściwe, a nawet niedopuszczalne. (Ja, na przykład, czytając swojej, małej jeszcze córce, nie rezygnuje z utworów, w których pojawia się słowo „głupi”, tylko zamieniam „głupi” na niemądry, a zamiast „zabił” u nas jest „wygonił”, „wypędził”). Takie bieżące spontaniczne zmiany tekstu w trakcie czytania łatwiejsze są w prozie, w poezji pojawia się dodatkowa trudność, aby zachować melodyjność, rym, ale też jest to jak najbardziej możliwe i często się udaje. Nie krytykuję też, jeżeli ktoś uważa, że czytanie wszystkiego w pierwotnych brzmieniach jest w porządku, czy to „Czerwonego Kapturka”, którego fragmenty można określić jako drastyczne, czy innych dzieł literackich, nawet “Małej Syrenki” :). Ze swojego dzieciństwa pamiętam detale, które dziś, czytając (jeszcze małej) córce, świadomie omijam, ponieważ takiego dokonuje wyboru, ze względu na jej wiek i wrażliwość. To od nas zależy, co i jak będziemy czytać oraz przekazywać naszym dzieciom. Od nas i od naszych dzieci – od tego, co są w stanie na danym etapie rozwoju prawidłowo zrozumieć i przyjąć z największą dla siebie korzyścią. Po prostu, słuchając swoich dzieci i podążając za nimi, wiemy najlepiej, co je rozwija i co im służy.

O czym pisze Beata Gruszecka-Małek?

Tworzona przeze mnie poezja dziecięca klasyczna, traktuje o różnych zjawiskach, nie pomija emocji. Pojawia się w niej złość, smutek, frustracja, strach, wstyd, ale przede wszystkim reakcje na emocje i promocja właściwych postaw, norm i wartości ogólnoludzkich. W treściach daję miejsce wytrwałości, samoakceptacji, współpracy, wartości pracy, podkreślam odpoczynek, zabawę, przyjaźń, tolerancję, rozwagę, umiar, kulturę osobistą, zdrowy dystans, zdrowy rozsądek,

umiejętność śmiania się i cieszenia, empatię, życzliwość, wytrwałość, rzetelność. Staram się jednocześnie nie omijać groteski i ironii. Wiersze dla dzieci buduję w taki sposób, aby wnosiły coś trwalszego do życia dziecka i jego pojęcia o świecie i nie nudziły dorosłych, ale przede wszystkim dawały przestrzeń do zabawy i miło spędzonego czasu. Moimi mistrzami poezji dziecięcej, czytanymi notorycznie po dziś dzień, są Tuwim i Brzechwa.

Warto sięgać do tego, co jest aktualne i dostępne dziś, ale nie zamykać się na to, co było.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Dołącz dolisty oczekujących Poinformujemy Cię, gdy produkt pojawi się w magazynie. Podaj poniżej swój adres e-mail.
Przewiń do góry

Sprawdź bestseller 2021 r.

  • Duże litery drukowane wierszykiem opisane

    29,95  Dodaj do koszyka

    Książka w twardej oprawie, 68 stron. Nr ISBN 978-83-961562-0-4